No właśnie, no właśnie... od kilku dni nie szyję, Bo najpierw córcia zaniemogła dość mocno i robiłam za przytulankę dla męczonego gorączką dziecia, Teraz sama do niej dołączyłam w chorobie.
Ale to nie znaczy, że u mnie się ostatnimi czasy nic nie urodziło.
Urodził się nowy smok. I jak na razie moim subiektywnym nieskromnym zdaniem jest najlepszy.
Smukły, z długim ogonem a jednoczenie z niewielkim, nie przytłaczającym cielskiem jak na swoje prawie 70cm.
Zobaczcie sami. (Zdjęcia takie sobie bo o zmroku robione a rano smok się wyprowadzał i już nie zawracałam mu głowy bzdurami.)
I co Wy na to?
Czyż nie jest zgrabny?
Aha... zapomniałabym, na fotkach nie ma ani grama śniegu.
Tak, tak to było wtedy kiedy myślałam, że wiosna tuż, tuż.
Ściskam ciepło w zimny poranek.
Dawno już śnieg nie padał prawda?
Też macie takie wrażenie?
Szwaczka (z bolącą głową i obdartym nosem)