piątek, 24 stycznia 2014

Nie ma słonka? Jest słonko!

Słonko może niezupełnie, ale jest torba z żółtościami, I na sam jej widok robi mi się cieplej.
Podoba mi się bardzo.
Nie wiem jak Wy, ale ja lubię duże torby, a ta jest dość duża. I wydaje mi się praktyczna.
Najprawdopodobniej będę szyła jeszcze jedną taką. Oczywiście w innych kolorach.

Wymiary
szerokość: 36,5cm
wysokość: 41cm
głębokość: 8cm
wysokość uszu: 15,5cm
regulowany pasek na ramię: 72-128cm

wewnątrz
podwójna kieszonka otwarta z wąska kieszonką na długopis
kieszonka  na zamek
smycz z odpinanym niewielkim etui zapinanym na zamek na klucze lub inny ważny drobiazg

Oczywiście zapinana na zamek







Idę teraz was odwiedzić wirtualnie i... uciekam kroić kolejne szmatki na łatki.

pozdrawiam ciepło w zimowy dzionek
Szwaczka

czwartek, 23 stycznia 2014

Witajcie w naszej bajce....

A właściwie to niekoniecznie o bajkę mi chodzi...
Witajcie w kolejnym roku.
Podglądam was regularnie, ale jakoś czasu na pisanie nie umiałam znaleźć. Coś nie po drodze mi było do klawiatury.
Wiecie ja nieco dziwaczka jestem i .... jak jest nagonka na składanie noworocznych życzeń to się jeżę jak jeż pigmejski co najmniej. Ale tak całkiem bez nagonki ( bo już szczęśliwie minęła) to na nadchodzące dni i miesiące życzę wam słonka co oczy blaskiem raduje, ciepła niekoniecznie w stopniach mierzonego, zdrowia wam i waszym rodzinom takiego żebyście zapomnieli jak wasz lekarz wygląda, radości z dnia codziennego i spełnienia tego lub tych skrytych marzeń o których nikomu mówić nie umiecie lub choć przybliżenia się do ich spełnienia. No i koloru, koloru na co dzień i w każdej sytuacji.

Ponieważ grudzień zdominowały mi Szczerbatki to i pokazywać nie było co. Właściwie to pokarzę wam nowego szczerbatego, ale że nie różni się specjalnie poza wymiarami od innych to nie spieszyłam się z pokazywaniem :)

Święta były leniwe, po świętach też się leniwiłam nieco maszyny wyjmować mi się nie chciało.więc uszyłam sobie coś innego.
Pełne niedoskonałości, ale jak na moje niewielkie doświadczenie z tą techniką to jest w miarę ok.
Na pewno będę ćwiczyła jeszcze rękę w tej technice.

Ale po  tylu dniach leniuchowania to już za maszyną tęskniłam... oj teskniłam.

Ale przed szyciem było cięcie i rżnięcie.

I powstała taka narzuta dla pewnego młodzieńca.
Miała być na tyle ponadczasowa żeby zaraz się nie znudziła i za rok nie wydawała się już brzydka i dziecinna.
I chyba jest.
Tu wybaczcie zdjęcia, ale pogoda nie sprzyja plenerom a moja ciemna sypialnia nie sprzyja zdjęciom.
Aha.... to moja pierwsza w życiu tego typu praca no i jak na mnie jest duża.

Oto i ona. ( Olu jeśli zaglądasz to poduszeczka już jest)

Tak wyglądały 3 pierwsze pasy, robione jeszcze kiedy słońce świeciło a mróz nie ścinał wszystkiego co ściąć mógł.

Tak wygląda całość.



To tyle na dzisiaj.
Zimno nieco. Temperatura nieco na minusie.... ale i tak nie mam co marudzić bo te nędzne -3 to pikuś w porównaniu do innych rejonów Polski.

Idę się rozgrzewać herbatką i szyć... A potem będę dziergać ... a potem farbować, i znów szyć, i dziergać.... Może pośpię w międzyczasie tak zwanym.

Pozdrawiam serdecznie w mroźny wieczór
Szwaczka



sobota, 21 grudnia 2013

Zielony kontra czarny

Jako, że ostatnimi czasy głownie czarny kolor dominował na mojej maszynie z wielką radością uszyłam ...jego.

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Uszyłam go dla Marysi <- klik.="" p="">Od niej dostałam piękną księgę gości dla mojej szwagierki.
Specjalnie nie linkuję do konkretnej księgi... jeśli chcecie zerknijcie na całość bo warto. Kolorowo tam i pięknie.

Mam nadzieję, że słoń będzie cieszył tak jak mnie cieszył w trakcie szycia.

A teraz z innej beczki.
Wiem, że w innych regionach Polski jest śnieg, ale u nas nie ma ani jednego płatka.
Nie żebym tęskniła... co to to nie, ale mojej córci bałwan się marzy. No i te urodziny mają być jak będzie śnieg... a skoro śniegu nie ma to i może urodzin nie będzie?

Kilka nocy temu wstawałam około 3 z zamiarem szybkiego powrotu pod ciepła kołderkę... ale moje zamiary pokrzyżowała córa, która stwierdziła że ona się już wyspała i idzie ze mną na dół.
Zgrzytnęłam zębami, ale kiedy ona wstaje w nocy i jest jak skowronek radosna to mogę zapomnieć, że jakoś uda mi się ją przekonać ze pod kołderką jest fajniej niż gdzie indziej.
Podpieram oczyska zapałkami i robię dobra minę do złej gry.

Tym razem  siedziałyśmy do 5 rano nim dziecię stwierdziło, że idziemy się przytulać.
Ja w tym czasie skończyłam lalczyną czapkę a dziecię zrobiło... bałwanka.

 darmowy hosting obrazków

I muszę powiedzieć, że zdecydowanie taki podoba mi się dużo bardziej jak taki śniegowy i zimny.

Pozdrawiam ciepło i bezśnieżnie i uciekam pod kołderkę.
Szwaczka





poniedziałek, 16 grudnia 2013

Historia pewnej torby

Dawno, dawno temu... tak, tak spokojnie mogę to napisać. Bo to miało to miejsce kiedy jeszcze słonko świeciło i ptaszki śpiewały, a nie tylko ukradkiem w karmniku brzuszki napychają tak aby kotu memu prywatnemu nie pchać się zanadto przed żółte oczyska. Pewna Najcierpliwsza Kobieta na Świecie zapytała mnie o uszycie torby, Dostałam dokładny rysunek obrazujący życzenie, ale musiało nieco poczekać. Nieco okazało się dużo dłuższe. Miało trwać ze 2 miesiące przerwy wakacyjnej a nie bez mała pół roku.
Jako, że torba miała być nieprzemakalna miałam nieco obaw w związku z szyciem z codury powstał prototyp... z wełny.

Wykrój zrobiłam, uszyłam, zobaczyłam co źle zrobiłam i mogłam już szyć.
Codura zakupiona już wieki temu leżała cierpliwie i czekała.

Życzeniem Najcierpliwszej Kobiety Świata było to by na klapie torby była mapa świata tak by mogła sobie zaznaczać na niej miejsca swych podróży. Idea cudna, spodobała mi się więc wyszukałam tkaninę która by pasowała i barwą i rozmiarami, tak by jak najwięcej Świata zmieściło się.

Obejrzałam wszelkie akcesoria dodatkowe i stwierdziłam, że do codury to... pasek będzie z taśmy nośnej. Pamiętałam że posiadam takową choć raczej takich nie używam i nie zadałam sobie trudu by sprawdzić czy moja pamięć zawodną nie jest, Okazało się, że dziurawością bije nawet najbardziej dziurawy ser bo zapomniałam że z owej posiadanej taśmy uszyłam sobie pasek do noszenia córkowej hulajnogi. Do taśmy nośnej nie pasowały mi posiadane przeze mnie ramki i regulatory. Trzeba nabyć.  Z ustaleń zapamiętałam, że zamek ma być kostkowy, ale już nie doczytałam, że dwustronny. Kłania się czytanie ze zrozumieniem,
Zwarta i gotowa, pewna szybkiego zakończenia udałam się do pobliskiego miasteczka w celu uzupełnienia braków. O zgrozo! Braków nie uzupełniłam, posłałam M do ostatniej znanej mi pasmanterii po rzeczone braki. Miast taśmy nośnej dostałam taśmę parcianą. Dobrze mi tak ... trza się było chłopem nie wyręczać. No to co? - Allegro!
Znajszłam sobie (link ->) Sprzedawcę,  nie dość, że miał to co chciałam, a nawet więcej to jeszcze napisał, że zamówienia dokonane do godziny 15 będą realizowane tego samego dnia. Byłam tak zachwycona, że chyba mi na mózg padło już zupełnie i nie sprawdziłam komentarzy. Choć pewnie i tak bym zaryzykowała bo Pan miał wszystko czego chciałam za jednym niewysokim kosztem przesyłki. Jak już zobaczyłam komentarze to i tak sobie tłumaczyłam, że wystarczy jeden taki klient jak ja, który zamawia kilkanaście pozycji kaletniczego drobiazgu, coś idzie nie tak i ... już mamy kilkanaście negatywów.
O naiwności... tydzień czasu czekałam na moją przesyłkę, która przyszła dopiero po kilku interwencjach. 3 meile bez odpowiedzi ze strony sprzedawcy, z dwóch telefonów podawanych na aukcji jeden nie istnieje a drugi nie jest odbierany. Jak dzwoniłam z jednego to Pan ani razu nie odebrał, dopiero jak zadzwoniłam z innego numeru to odebrał, twierdził, że zaraz zobaczy co się dzieje z moja przesyłką, tak jak by sam tego nie wiedział. Powiedział, że zaraz oddzwoni i dopiero następnego dnia dostałam meila o treści
"Witam,
Przesyłka została nadana niestety dopiero wczoraj. Dołożyłem po pare sztuk z każdej pozycji w ramach rekompensaty."


Pare sztuk jest kpiną... jedna sztuka jest właściwa, No dobra w dwóch pozycjach było 2 sztuki :)
W meilu był jeszcze link do śledzenia przesyłki ale tu go pominęłam.


Mam gdzieś rekompensatę. Oczekuję wypełnienia deklaracji i tu chyba słowa przepraszam.
Bo ja już napisałam, że lada moment torba będzie gotowa. Tak długo oczekiwana ...
i czekałam na kubeł bluzgów jakowychś od Oczekującej na torbę. Ale nie... tylko łagodne zapytanie. Jezu... było mi wstyd jeszcze bardziej i jeszcze bardziej byłam zła... na sprzedawcę i na siebie.


W piątek nie udało nam się dotrzeć na pocztę przed zamknięciem, w sobotę moja wioskowa poczta nie pracuje, i dopiero w niedzielę (wczoraj) dotarłam z paczką na pocztę.
Mam nadzieję, że teraz już dotrze tam gdzie dotrzeć powinna.

A oto rzeczona sprawczyni zamieszania

Wymiary 45x30-35x chyba 7cm
Pasek oczywiście regulowany z gumowym naramiennikiem

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Klapka z mapą, na magnesik coby w czasie wiatru nie latała.

darmowy hosting obrazków

zamek kostkowy, dwustronny choć drugiej strony nie widać :)

darmowy hosting obrazków

wewnątrz smyczki i dodatkowe kosmetyczki również nieprzemakalne jako, że kosmetyki, przynajmniej moje, mają niebywałą zdolność wyciekania w najmniej odpowiednich momentach, a i paszport można do nich schować, jeśli nie kosmetyki, też będzie bezpieczniejszy.

Nie pokazuję środka bo dość standardowy na oko i zdjęcie niewiele powie, ale podszewka jest lekko usztywniona ociepliną a w dolnej części (tak prawie do połowy wysokości torby) dodatkowe usztywnienie gąbką aby w miarę bezkarnie można było włożyć aparat bez pokrowców stu. Oczywiście walenia torbą o kamień aparat nie przeżyje pewnie bez uszczerbku, ale miejmy nadzieję że do tego nie dojdzie.

a tak wyglądał prototyp
darmowy hosting obrazków

I poza furiami :) w ostatnich dniach powstały jeszcze dwie kosmetyczki.
O takie...

darmowy hosting obrazków

I na dzisiaj to chyba tyle, bo  właśnie popełniłam najdłuższego posta w życiu.

Udaję sie w okolice kuchni na śniadanie. Naszło mnie dziś na marchewkę z jabłkiem.

Pozdrawiam jesiennie
Szwaczka








wtorek, 26 listopada 2013

Wyszczerbiło mi móks

- Córciu nie móks tylko mózg....
-Ale mamo czy psy mają móks?

No i jak maja czy nie mają? Bo ja po dzisiejszym szyciu już nie jestem pewna gdzie jest mój i czy ja go jeszcze mam.
Przez najbliższe pół roku co najmniej nie szyję takich maleństw.
A jakich?
A no takich co mają jakieś 14cm.

Ten jest dla pewnej pięciolatki. Na nieszczęście córka stwierdziła, że ona też chce takiego i będzie się nim opiekować.
Mam cichutką nadzieję, że niedługo zapomni że chciała takiego.

A oto on.
Sprawca odmóżdżenia

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

A teraz uciekam. Bo ja tu pisze a w kuchni Niemcy mi się zbroją. Czytaj: Córka w garach za bardzo buszuje.

Pozdrawiam ciepło
Szwaczka

poniedziałek, 25 listopada 2013

Muzykanci z Bremy... no prawie.

Dziś bez zbędnych słów. Uciekam szyć i na córkę spoglądać. Bo cosik dzisiaj bardziej aktywna. Albo ja bardziej zmęczona:)
Oto moi muzykanci z Bremy. Czyż nie uzasadnione skojarzenie?



A tu ci trochę bardziej prawdziwi



Zdjęcie znalazłam w zasobach Googla i pochodzi ze strony Wikipedii.
Zapraszam tam tych, którzy nie do końca wiedzą kto zacz ci muzykanci.

Pozdrawiam serdecznie i idę kończyć kolejnego... muzykanta.

Szwaczka




czwartek, 14 listopada 2013

Zachód słóńca nad jeziorem

Witajcie dzisiaj w tym słonecznym choć zimnym dniu po bardzo długiej przerwie. Przerwę planowałam na czerwiec i lipiec... no może jeszcze sierpień, ale nie do listopada.
Tym samym dziękuję bardzo tym wszystkim, którzy mimo mojego milczenia i tak do mnie zaglądali. W tym tygodniu zaczęłam już szyć jak na człowieka szyjącego (żyjącego) przystało, ale w najbliższym czasie będę chciała pokazać wam to co podczas tej przerwy powstało.
Nie ma tego wiele ale tak całkiem bezczynna nie byłam.

Ilość mnóstwa słoików w naszej spiżarni mówi, że nie próżnowałam, ale nie będę tu pisała o słoikach.

Wymęczyłam teraz prototyp pewnej wyczekiwanej torby, ale o tym potem. Natomiast kilka dni temu popełniłam po raz pierwszy filcowe dzieło. No może nie pierwsze, ale wcześniejsze moje filcowe działanie (jedno)  było niesamodzielne i mierne. Potem było dłuuuugo, długo nic. Tylko czesanka smętnie na półce leżała.

Ale w tamtym tygodniu M zagroził niemal rozwodem jak w końcu nie złożę stołu w kuchni ( bo tu mam największy stół a rozłożony powoduje, że robi się nieco ciasnawo). Tym samym doszłam do wniosku, że to ostatni dzwonek dla mnie żeby sobie w spokoju poukładać czesankę i nie nabawić się garba lub bólu kolan od klęczenia na podłodze.

Tym samym powstał mój szalik.
Nie jest idealny, ale wiem gdzie popełniłam błędy.
Na pewno nie jest ostatnią moją pracą bo spodobało mi się wielce i postaram się następnym razem mniej błędów popełnić.
Czytałam w sieci o ciężkiej pracy nad filcowaniem... i spodziewałam się na prawdę wielkich trudów, ale nie było tak źle. Jeśli ktoś się boi i waha to mogę tylko powiedzieć... wsadźcie wahania tam gdzie już wyleźć nie będą mogły. I do dzieła.

Mój ma wymiary 175 x 34

I mimo wad jest dla mnie piękny.

 darmowy hosting obrazków

 darmowy hosting obrazków

 darmowy hosting obrazków

 darmowy hosting obrazków

I co? Może być?


Napiszę coś jeszcze ... Jeszcze się z tym na blogach nie spotkałam, ale może ja nieobyta jestem. Pewnie tak jest. Ale zapytam Was. Nosiłam się z zamiarem Candy. Już od dawna. Bo jakaś taka nieaktywna w tym wymiarze jestem. Ale... zanim je ogłoszę( jeszcze nie powiem dokładnie kiedy :)) to chciałabym żebyście napisały/ napisali co chciałybyście/ chcielibyście w tym Candy zobaczyć. (Chyba najłatwiej będzie w komentarzu, ale jak ktoś woli inaczej to też ma taką możliwość.)
Powiedzmy, że chcę zbadać gusta i oczekiwania moich odwiedzających.

Wiem dziwadło ze mnie ... ale ja lubię dostawaćdobre prezenty, takie, które mnie zadowalają i tak samo chciałabym zaoferować Wam coś mam nadzieję atrakcyjnego.

A teraz już muszę uciekać. Znajomi czekają.
Pewnie jutro tu wrócę. Bo się już stęskniłam za pisaniem. I za zaglądającymi również.

Szwaczka