sobota, 1 maja 2010

Kici, kici...miauuuuuuu

Hmmmm.. dziecię śpi... szydełko się grzeje... a ja przedstawiam kocią hałastrę jaka wyszła spod moich rąk...

Kocurzyska i koteczki zainspirowane znaleziskami z sieci... ale zdziałane z moja miłością ... i poddane surowym testom mojej córki na przytulaśność....





To by było na razie na tyle.... w kocim temacie.... miauuuuu...

ale to pewnie jeszcze nie koniec.... jakoś z kotami polubiłam się straszliwie...


aaa zapomniałam ...
jest jeszcze jedno kocię ... szydełkowe... ale jeszcze nie dorobiło się wystarczająco dobrych fotek ...

wkrótce przedstawimy szydełkota... i inne stworki, które z moich rąk wyszły i światło dzienne ujrzały ...

sobota, 24 kwietnia 2010

... niecnych działań ujawnianie...

Działanie, działanie... do szuflady pisanie...
Ale nie o pisaniu do szuflady będzie a o szyciu dla mojej córki i nie tylko...

Ale jak to powiedziała Edna (Wielka projektantka z INIEMAMOCNI...)
- Słowa, słowa... niech dzieła bronią się same...

Tak więc pisania będzie niewiele... bo po cóż wszystkich zanudzać...

Tak więc... na pierwszy rzut oka... ślimory-szybciory....






Edit:
Rany! Blogowi się zdechło i teraz w ramach reanimacji wklejam foty i próbuję wskrzesić to co pozostało i muszę powiedzieć że dłuuugo nam szybciory służyły. Oj dłuuugo...  a to już ponad 10 lat od publikacji eh.....

Rozrzewniona Szwacczka