..... tak, ale nam chodzi i odgłos wydawany paszczą....
A mój paszczą nie wydaje odgłosów. Cichy jest i miękki.
I wraz z torebką powstał dla pewnej młodej damy jako urodzinowy prezent.
Czy się podobał? Jeszcze nie wiem, ale może komuś jeszcze się spodoba. Córci mojej spodobał się na pewno. Bo w trakcie szycia przychodziła i pytała: - Mogę pogłaskać?
No pewnie, w końcu on do głaskania jest.
Ilość zdjęć wynika z tego, że... robiłam na bateriach wynalezionych i zaklasyfikowanych już wcześniej jako zużyte... bo zapomniałam akumulatorki naładować.
I tylko tyle zdjęć udało mi się zrobić.
Lepszych nie będzie, chyba że mama obdarowanej coś mi podeśle.
To tyle na dzisiaj.
W związku z nietypową porą zastanawiam się czy iść spać czy szyć.
hmmmm...
Chyba jednak jutro będę zombiakiem... (bo zombie mam nadzieję jeszcze nie być)
Pozdrawiam serdecznie ciemną nocą
Szwaczka