Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapinana na zamek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapinana na zamek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 marca 2013

Kfiatki, bratki i... fijoły.

Z racji dostania prawie fijoła podczas szycia Forest Fury musiałam nieco odreagować. I uszyć coś co będzie kolorowe i żadna miarą nie będzie przypominało zabawki.

Uszyłam... i jak szyłam i kształtował mi się obraz całości to przypomniało mi się dzieciństwo. I zdziczały park pałacowy, w którym wiosną rosły łany pachnących fiołków. A potem w alei doń prowadzącej kwitły kasztany i łany czosnku niedźwiedziego.

Eh rozmarzyłam się.
Czy moja córa też będzie miała swoje wspomnienia o fiołkach?

Fiołki
są jak zwykle  naramiennie poręczne i regulowane
jak zwykle zapinane na zamek
jak zwykle mają małe etui
jak zwykle mieszczą format A4
jak zwykle kieszonkę na zamek i kieszonkę otwartą (tym razem podwójną)

darmowy hosting obrazków


darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Wiosennie choć deszczowo pozdrawiam

Szwaczka z Fijołem

Idę kroić kolejną :)

sobota, 23 lutego 2013

Dobra czy zła? A kto? Buka!

Kiedy pewna Miła Pani poprosiła mnie o uszycie Buki, przyznaję nie wiedziałam kto zacz.W dzieciństwie Muminki mnie nie zachwyciły i nie zawarłam bliższej znajomości z Buką czy Bobkiem. Ale od czego wujek Google czy ciocia YouTube. I właśnie na YouTube czytałam komentarze do jakiegoś filmiku i większość komentarzy była nieprzychylna Buce. Jako tej złej dzięki której dziecięce sny obfitowały w koszmary. Tylko jeden komentarz był pozytywny i donosił, że Buka tak na prawdę jest pozytywnym bohaterem i że nie można jej traktować powierzchownie. Nie zgłębiłam tematu bardziej, choć zastanawiałam się jaka ostatecznie jest Buka. A może prawda tu nie jest ani czarna ani biała.

I wczoraj jedziemy do domu... i ja rzucam hasło o tym czy Buka jest zła czy niekoniecznie. (Moja rodzina wie dobrze co ja aktualnie mam na warsztacie wiec nie musiałam robić wprowadzenia.) I wspominam o tym jednym jedynym komentarzu i odzywa się Mój Mąż i zaczyna opowiadać że...

Buka wcale nie jest zła.
Była symbolem zimy.
Że tam jest taka scena kiedy Buka dotyka wiewiórkę i wiewiórka pada... A wiosna się budzi i pamięta tylko, że dotknęła ją Buka i wszystko jest ok.
Że Buka chodziła i siadała na ogniska i one gasły... a Ona tylko chciała się ogrzać....

I to wszystko powiedział MM. Mężczyzna, który dużo czyta, ale jak kończy książkę i pytam o czym było niemal zawsze odpowiada: nie wiem.
A tu taka wypowiedź. :)

Teraz po latach małżeństwa wiem, że mówienie nie wiem jest tylko zdaniem ... nie pytaj mnie tak od razu. Jeszcze sobie nie poukładałem wszystkiego i nie do końca wiem jaki mam wydać osąd. Czy warto czy nie warto czytać. Bo w sumie moje pytanie o treść w zasadzie znaczy: Czy warto to przeczytać?

I tak widać, że Buka to na tyle ważna postać by pozostać w głowach na wiele lat.

Jak po weekendzie uda mi się udać do miasta bez córki to ... zapiszę się do biblioteki i poszukam Muminków żeby nadrobić braki. A może i córcia się zainteresuje?

Napisałam się jak nigdy.
A teraz przedstawiam Bukę.
Wędrującą przez moje podwórko w nocnej zamieci śnieżnej.

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Czy Buki można nie kochać?

 darmowy hosting obrazków


Buka ma 40cm i jest uszyta w specjalny sposób. Ponieważ mała to być Buka do zadań specjalnych, a nie chciałam zeby Buka schła niemiłosiernie długo, bo postury słusznej jest. Uszyłam więc ją jak poduszeczkę z podszewką.
 Teraz szybciutko można Bukę odświeżyć a i zamek jest schowany pod falbanką Buki i nie ma ryzyka ze zamek będzie uwierał czy też drapał bawięce sie dziecko.

a href="http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=882327d2339b7df6" target="_blank">darmowy hosting obrazków

Nie wiem jak Wy, ale ja już ją lubię.

Pozdrawiam wiosennie
mimo tony śniegu, która nas wczoraj zasypała.

Szwaczka

wtorek, 27 listopada 2012

Wymęczona chyba...

Jakiś czas temu zostałam poproszona o uszycie torebki i jak niemal nigdy nie szło mi. Zawsze siadam do torebki z wypiekami. Do zabawek niekoniecznie... zwłaszcza jak się szyje kolejnego takiego samego stwora. Nie żebym marudziła, co to to nie, ale magia tworzenia czegoś gdzieś ucieka.
Wytyczne dostałam konkretne.
Ale...
Najpierw materiał przyszedł nie ten co miał być... hmmm
Potem znalazłam cudny materiał i okazał się elastyczny, więc nie nadający się do mojego celu.
Jak przybył ten właściwy materiał to żadna miarą nie pasowały mi do niego takie aplikacje.
Podchodziłam do nich jak przysłowiowy pies do jeża, ale kiedy zaczełam szyć okazało się, że to wcale nie jest takie złe jak na początku myślałam.

Muszę przyznać, że z formy, rozmiaru i wnętrza jestem bardzo zadowolona.
Jest moim zdaniem idealna, mieści A4 ale nie jest wielka. Taka w sam raz.
Pewnie jeszcze kilka takich popełnię bo spodobało mi się szycie torebek nieco mniejszych.
Chyba dojrzałam do posiadania czegoś mniejszego od wora.

A oto ona.

Wymęczona.

 darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

Jedno co mnie bezapelacyjnie zachwyciło w tej torbie to podszewka. zakochałam się w tym materiale jak tylko go zobaczyłam.

A teraz uciekam liczyć koraliki i szyć kolejne stwory.

Pozdrawiam baaardzo wczesnym rankiem
Szwaczka