czwartek, 12 czerwca 2014

Szeryf ZŁE OKO i inni.



W styczniu, prawie jako blogowe postanowienie noworoczne,   obiecywałam sobie, że będę pisała co najmniej 2 razy w miesiącu. Ale w lutym stało się coś co podcięło mnie w kolanach. Kiedy już szło ku dobremu w kwietniu powtórka. I znów nie miałam siły i chęci na pisanie czegoś co by się miło czytało. Nie żebym nie szyła, ale inne działania kulały na oba kopyta. Zaglądałam do was, o tak. Za bardzo wścibska i ciekawska jestem.
Od tygodnia stwierdziłam, że czas otrzepać popiół z łba i wychylić go nieco zza winkla. Choćby wirtualnie. Teraz planuję wam pokazać wszystko co zrobiłam od stycznia. Nie, nie bez obaw. Nie zrobię tego na raz. Bo kto bo to wytrzymał?
Pozwólcie, że zacznę od końca.
Wszyscy, lub prawie wszyscy je znają. Jakiś czas temu obiecałam takie córce. I oto są.

Skarpeciaki.

cF(r)aniak Zając i Kocinka Słodzinka

 darmowy hosting obrazków

 darmowy hosting obrazków

Powstały z moich starych skarpet, kilku metrów nici, kilku guzików i niewielkiej ilości owaty.
Nie myślałam, że to taka fajna zabawa szycie skarpeciaków. Na pewno powstaną kolejne.
Już poluję na kolejne tym razem nowe i ciekawe skarpety.

Zając powstawał na podwórku sąsiada, gdzie jednym okiem zerkałam na bawiące się nasze pociechy co by w całości do domów wróciły. I przysiadła się do mnie starsza wnuczka sąsiada, uczennica pierwszej klasy gimnazjum, i patrzyła jak kończę Zająca.  Zapytała czy może też spróbować uszyć takiego.
Jak nie, jak tak. No i po poszukiwaniach bezpańskich, tudzież bezparowych skarpet powstał Szeryf ZŁE OKO.

 darmowy hosting obrazków

Z tego co wiem powstaje już jego antagonista. Ma być różowy i hardcorowy. Zobaczymy co życie i fantazja 14stolatki przyniosą.

Niebawem dalsze twory, które powstawały od lutego.
Teraz nieco zwolnić szyciowo zapewne będę musiała bo ogródek i chwasty rządzą się swoimi prawami, a i rodzina coś czasem jeść musi, no i sezon przetworowy się już zaczął.

Mam już 35l syropu z kwiatów bzu, ze 35 słoiczków dżemu truskawkowego w tym truskawkowo-rabarbarowy, truskawkowy z kwiatami bzu no i eksperyment truskawki z bananami z niewielką ilością mięty i pod koniec dodałam 50ml wódki gruszkowej. A to dopiero początek.
Jestem babą ze wsi dopiero trzeci rok i jak na razie eksperymentuję w słoikach. Wiem dla niektórych to nudne, ale ja zrobienie pysznego dżemu cenię tak samo jak uszycie nowej zabawki od pierwszego próbnego rysunku po ostatni szew.

Pozdrawiam serdecznie i dziękuję wszystkim, którym chciało się tu zaglądać mimo mojego milczenia.
Idę teraz pozaglądać do Was bo od dwóch dni nigdzie nie zaglądałam.

Szwaczka 

1 komentarz: